Panorama Bielska i Białej z 1918

 

Urodzony w 1878 w Podhajcach Antoni Mikulski, studiował polonistykę i germanistykę w Uniwersytecie Jagiellońskim. Został nauczycielem, zdał egzamin profesorski i obronił pracę doktorską. Stanowisko dyrektora Seminarium Męskiego TSL w Białej objął w 1914. Stał się jednym z wybitniejszych kresowych działaczy narodowych. W Towarzystwie Szkoły Ludowej pracował w latach 1908-1939, okres okupacji spędził w Krakowie pracując w Miejskim Komitecie Opieki Społecznej, po 1945 związał się z krakowskim Instytutem Badań Literackich. Zmarł w 1951. Z zakresu pedagogiki i literatury zostawił pokaźny dorobek. Ważną spuścizną i pamiątką po nim są „Wspomnienia z listopadowych dni 1918 roku w Białej (Małopolskiej)” jego autorstwa, w której opisał szeroko działania i zachowanie się ludności miast Bielska i Białej u progu niepodległości.

Osobiście podjął się jako prezes miejscowego Koła TSL, inicjatywy zrzeszenia towarzystw polskich, pracujących na terenie bialsko-bielskim w jeden związek mogący odegrać w ważnej chwili odrodzenia, rolę przewodnika dla polskiej ludności. Powstał „Związek Stowarzyszeń Polskich w Białej”, do którego m.in. weszły: koło TSL, Czytelnia Polska, Stow. Katolickich Rękodzielników, „Sokół”, Stow. Ochronki, Stow. Domu Polskiego i inne. Przewodniczącym został A. Mikulski, sekretarzem Franciszek Nycz, w zarządzie zasiadali m.in.: Jan Barański (profesor Gimnazjum TSL im. A. Asnyka w Białej), Jan Biega (nauczyciel Seminarium Nauczycielskiego Męskiego TSL), Józef Braszka (profesor polonista Gimnazjum TSL ), Adela Domanusowa (działaczka narodowa i społeczna), Jan Kołodziej (krawiec), Karol Rybarski (profesor fizyki i chemii Gimnazjum TSL), Ignacy Stein (dyrektor Gimnazjum TSL). Praca organizacyjna trwała cały październik. Ruch socjalistyczny kierowany przez Daniela Grossa (adwokat z Białej) i Wilhelma Seidla (lekarz, kierownik sanatorium w Bystrej) nie przyłączył się do Związku, mając na celu stworzenie „Polski Ludowej” z dyktaturą proletariatu.

W tym czasie w Bielsku stacjonował 55 pp. złożony w większości z żołnierzy „Rusinów”, ale mający polski korpus oficerski. Niezapomnianym wspomnieniem dla Mikulskiego była chwila: „gdy w dniu 31 października przed południem otrzymałem od porucznika 55 pp. Bolesława Kańskiego z Bielska list, w którym prosił imieniem własnym i oficerów – Polaków tegoż pułku o wyznaczenie godziny, w której mógłby na moje ręce jako działacza narodowego w Białej, złożyć z kolegami przysięgę na wierność Polsce.

 

Bielskie koszary kawalerii na Leszczynach (1914) - zajmowane przez austryjacki 55 pułk piechoty w 1918

 

Zwołano tego samego dnia wielkie zebranie bialskiej Polonii do lokalu Czytelni Polskiej. W celu zjednoczenia działań próbowano jeszcze rozmów z PPS, nie osiągając pozytywnego rezultatu. Na wieczornym zebraniu uchwalono hasło dla wszystkich: „Polska jest. Dla niej wszyscy ofiarują wszystko, gdy będzie trzeba i życie”. Ustalono również wytyczne działania: Oficerowie 55 pp. mieli rozpuścić do domów żołnierzy „Rusinów” a polskich zaprzysiąc na wierność Polsce; Rozpocząć werbunek do wojska polskiego; Utrzymać w karności burzycieli porządku; Nie dopuszczać do ekscesów i rozlewu krwi, porozumieć się z Niemcami w Białej i Bielsku, urzędy obsadzać Polakami i nie przerywać w urzędach ciągłości urzędowania.

Na ogólnym zebraniu 1 listopada utworzono według klucza partyjnego Komitet Narodowy ( A. Mikulski- przewodniczący, I. Stein- sekretarz,  A. Domanusowa, D. Gross. W. Seidl ), mający prowadzić działania do momentu otrzymania poleceń z Krakowa lub Warszawy. Autor tak wspomina ten moment: „Pierwszym usiłowaniem Komitetu było dążenie do uspokojenia rozwydrzonych burszów niemieckich w Białej i Bielsku. Połączenie telefoniczne z koszarami i por. Kańskim wystarczyło by por. Wiśniewskiego z małym oddziałem i karabinem maszynowym sprowadzić do centrum Bielska. Usadowił się on ze swoją kompanijką i ze swą „maszynką” na Wzgórzu, tuż naprzeciw kawiarni i momentalnie ochłodził zapały wszechniemieckie.”

Niemcy zabierali z magazynów wojskowych broń i amunicję, umieszczając ją w bielskim  ratuszu, doszło do szarpaniny, kilku zranień i dwu wypadków śmiertelnych. Celem utrzymania spokoju w obu miastach Komitet wszedł w kontakt z władzami miejskimi w Bielsku: „Idąc tam, postanowiliśmy ani słowa nie mówić po niemiecku, lecz tylko po polsku, pewni tego, że istniał jakiś tradycyjny zakaz, że w Sali Rady Miejskiej w Bielsku nie śmie nigdy rozbrzmiewać słowo polskie. Tę „hakatystyczną” tradycję postanowiliśmy przełamać. I gdy po innych mówcach zgłosiłem się do słowa, zaznaczając, że będę mówił także po polsku, usłyszałem z ust znanego na bruku bielskim p. Roberta Pietscha łagodne słowa zgody na przemówienie polskie.” Pertraktacje toczyły się w zagęszczonej atmosferze, Niemcy mieli swoją milicję i nie zamierzali poddać się władzom polskim. Najbardziej wrogo nastawionym był słynny bielski hakatysta Gustaw Josephy, prowadzący na własną rękę silną politykę germanizacyjną. Pozytywnych rezultatów politycznych nie osiągnięto, zbliżyły się tylko stanowiska w sprawie nieagresji i rozpoczęto rozmowy w kwestii aprowizacji.

 

Bielski hakatysta Gustaw Josephy

 

2 listopada członkowie Komitetu udali się do starosty Kazimierza Chłapowskiego (późniejszy poseł na Sejm Ustawodawczy), który złożył przyrzeczenie na rzecz Polski i polecił zawiesić natychmiast na starostwie polską flagę. Jej powieszenia odmówił natomiast burmistrz Białej Maximilian Schmeja, jednak wobec dużego wzburzenia polskiej ludności, flaga zawisła.

Sprzęt wojskowy i gospodarczy z koszar i obiektów wojskowych z Bielska gromadzono w Seminarium TSL, ratując go przed rozgrabieniem przez Niemców. Komitet musiał zaopiekować się również węzłem kolejowym w Dziedzicach, skąd masowo posyłano pociągi aprowizacyjne i towarowe do Czech i Wiednia. Z pomocą pospieszył Żywiec w postaci kompanii ochotniczej skierowanej przez prof. Antoniego Bałuta, naczelnika „Sokoła”. Bezwzględnie zabroniono wstępu milicji niemieckiej z Bielska na teren Białej.

Za organ zwierzchni Komitetu Narodowego uznano Polską Komisję Likwidacyjną w Krakowie, do której wysłany został 3 listopada Antoni Mikulski. Uzyskanie odpowiednich papierów i pełnomocnictw znacznie podniosło rangę Komitetu w Białej. Burmistrz M. Schmeja musiał ostatecznie złożyć przyrzeczenie na wierność Polsce. Ciężka praca komitetowa skierowana była dla uregulowania stosunków z Niemcami w Bielsku i ochraniania magazynów. 5 listopada w Białej i Bielsku zjawił się dowódca polskich sił zbrojnych na Śląsku generał Franciszek Aleksandrowicz, który bielskim Niemcom podyktował bardzo twarde warunki, zmuszając do posłuchu i wybijając im z głowy „mrzonki republikańskie”.

 

Kazimierz Chłapowski

 

Komisarzem nad Białą i powiatem z ramienia Polskiej Komisji Likwidacyjnej został starosta Kazimierz Chłapowski. „Komendantem placu” w Bielsku z pełnomocnictwami na Bielsko i Białą mianowano płk Krakówkę, który rządy wojskowe objął twardą ręką. W Starostwie złożono akta, księgi, afisze i protokoły uznając je za „ważne dokumenty chwili dla badaczy i historyków.”

Na zakończenie „podróży” po listopadowych dniach roku 1918 oddajmy raz jeszcze głos dr Antoniemu Mikulskiemu:

Nie można bez głębokiego wzruszenia nie wspomnieć o pracy, wysiłkach i poświęceniu w czasie tych wielkich dni młodzieży szkół polskich w Białej. Ta naprawdę patriotyczna młodzież dokazywała cudów wytrwałości w pracy dla świętej sprawy. Wykonywanie wszelkich, choćby najtrudniejszych i najniższych prac i posług uważała sobie za wielki zaszczyt. Urzeczywistniała wielkie wskazanie realnego patriotyzmu, wszczepionego jej w szkole polskiej TSL, trwała i wytrwała na posterunku. Oto przykład: W pierwszym czy drugim dniu całej akcji przy wieczornej kontroli oddziału milicyjnego nie można się było doliczyć kilku młodych wysłanych na posterunki wartownicze. Wszyscy byli w niepokoju, co się z nimi stać mogło. Po dłuższym i dokładniejszym skontrolowaniu wydawanych pospiesznie i może w pewnym nieładzie pierwszych zarządzeń okazało się, że muszą być na odległych posterunkach przy obiektach wojskowych w Bielsku. I byli. Stojąc po kilka i kilkanaście godzin (jak młody Aleksander Sędzimir, syn lekarza z Wilamowic, student z VII kl. Gimn.) o głodzie, na mrozie, w otoczeniu często bardzo nieprzyjemnych Niemców, na swych posterunkach, niepomni, że mogło im grozić niebezpieczeństwo może utraty życia. Ale wytrwali.”

 

Dom Polski w Bielsku

 

Twarda walka o przetrwanie rdzennego plemienia polskiego na Śląsku Cieszyńskim, zdecydowane starania o włączenie tych ziem do Polski, czyli walka o byt narodowy i państwowy na kresach państwa polskiego, przyniosła rezultat w postaci znalezienia się Bielska i Białej w granicach II Rzeczypospolitej.

 

                                                                                                             Marek Matlak