HISTORIA

 

Wiaźma - dworzec kolejowy

 

Kolejny, czwarty list Władysława Wajsa do żony Katarzyny mieszkającej w Sosnowcu (zbiory rodzinnep. Wojciecha Kimela z Hałcnowa), napisany został 17 grudnia 1904 roku w miasteczku Wiaźma. Autor jest już w drodze na Syberię, na trwającą wojnę rosyjsko-japońską.

 

Michaił Iwanowicz Czertkow - rosyjski generał-gubernator warszawski w latach 1901-1905

 

Prezentujemy trzeci list Władysława Wajsanapisany 9 grudnia 1904 r. w Warszawie. Jest to ostatni list pisany z kraju, do żony Katarzyny mieszkającej w Sosnowcu (zbiory rodzinnep. Wojciecha Kimela z Hałcnowa). Autor tej ciekawej korespondencji, powrócił z krótkiego pobytu w domu i czeka już na dzień, w którym przyjdzie mu wyjechać na trwającą wojnę rosyjsko-japońską.

 

Katarzyna Wajs z córką Stefcią.

 

W zbiorach rodzinyp. Wojciecha Kimela z Hałcnowa, znajdują się listy pisane do jego babci Katarzyny Wajs (zam. w Sosnowcu) przez jej pierwszego męża Władysława Wajsa, który zaginął bez wieści w czasie wojny rosyjsko-japońskiej (rozpoczęta w lutym 1904 zakończyła się we wrześniu 1905). Prowadzone jeszcze w latach 30-tych XX wieku poszukiwania, nie przyniosły pozytywnego rezultatu. Poniżej prezentujemy obszerne fragmenty listu z 20.XI 1904 roku.

 


Żołnierski transport w rosyjskim wojsku (ryczow.com/z_ziemi_ryczowskiej/w_carskiej_brance)

 

Prezentujemy drugilist Władysława Wajsanapisany 22 listopada 1904 (pierwszy wysłał dwa dni wcześniej) również w Warszawie, do żony Katarzyny (zbiory rodzinnep. Wojciecha Kimela). Autor znajdował się w mającym wyruszyć na wojnę rosyjsko – japońską Gwardyjskim PetersburskimPułku Zapasowym, do którego został zmobilizowany jak i inni Polacy. W armii carskiej stacjonującej na Dalekim Wschodzie służyło już ich wielu, pochodzili z zaboru rosyjskiego, powołani i wcieleni do szeregów sił zbrojnych imperium, do którychod momentu wybuchu wojny również w całym Królestwie Polskim (dla Rosjan był to „Priwislanskij Kraj”) trwał regularny pobór.

 

 

Co należałoby zrobić, żeby człowiek był ceniony za to kim jest naprawdę i co potrafi, a nie za posiadanie wszechmocnych tatusiów, mamuś, wujków, ciotek, rodzeństwa czy kolegów mających „wejścia gdzie trzeba” i potrafiących dzięki znanym tylko sobie „korytarzom” wiele załatwić na rzecz swego protegowanego ? Jaki wprowadzić system, który sprzyjałby rozwojowi człowieczych talentów, a zahamował wysyp na znaczące pozycje w społeczeństwie „miernot”, „prostaków”, „prymitywów” i „matołów” ? Przecież formuła mówiąca o tym, że pierwszym prawem narodów to być dobrze rządzonym wyklucza mierny poziom „elit” w których kwitnie lizusostwo i plotkarstwo, bo takie „elity” rządzić dobrze nigdy nie będą !

Potrzebujemy dzisiaj minimalnego rządu o maksymalnej jakości. Administracja powinna być w rękach ludzi odpowiednio przygotowanych, a kariera publiczna może być otwarta tylko dla tych, którzy, jak niegdyś w dawnych Chinach, zdadzą egzamin wykazując się wysokim poziomem kultury i szeroką wiedzą. W okresie próbnym nowy urzędnik musiałby udowodnić, że swoją wiedzę teoretyczną potrafi wykorzystać i stosując przepisy prawa nie zabije ducha martwą literą. Kiedy okaże się, że traktuje tak samo dobro ogólne jak potrzeby jednostki, wtedy został by przyjęty na stałe do urzędniczej hierarchii. W krajach europejskich przed 1918 rokiem podobny system przynosił im znaczne korzyści, na dodatek wykluczał z działalności politycznej urzędników i żołnierzy, którzy pozbawieni byli praw wyborczych wedle zasady kto służy dobru ogólnemu, nie powinien uczestniczyć w sporach partyjnych.