Zabajkale

 

Obecnie prezentowany list Władysława Wajsa do żony Katarzyny mieszkającej w Sosnowcu (zbiory rodzinne p. Wojciecha Kimela z Hałcnowa), napisany został 18 stycznia 1905 roku w okolicach Zabajkału - górskiej krainy w azjatyckiej części Rosji położonej między jeziorem Bajkał a środkowym biegiem Olekmy i połączeniem Szyłki i Argunia, na terytorium Republiki Buriacji oraz obwodów irkuckiego i czytyjskiego.

 

„ Kochana Żono !

Jestem zdrów, czego i Tobie życzę z całego serca wraz z drogą Stefcią. Napisałem już do Ciebie kilka listów. W ostatnim pisałem o Krasnojarsku, nie wiem, czyś je odebrała. Nawet nie wiem kiedy dojedziemy do miejsca. Co prawda pytałem się wczoraj oficera za ile dni możemy dojechać do Harbina - to powiedział mi, że za dwa tygodnie. Ale nie wiem na pewno. Co do miasta Irkucka, to jest to przez Syberię, to dosyć prędko z nami jechał.

 

Irkuck - dworzec kolejowy

 

Ale w niedzielę dnia 15 - go stycznia, przesiedliśmy się w Irkucku w inne wagony i teraz bardzo powoli z nami jedzie. A podobno dlatego, że drogi nie ma swobodnej. Bo jak dzisiaj przyjechaliśmy na wieczór do przystanku, gdzie stoimy już parę godzin, to mówią nam że już przed nami poszło z wojskiem sześć pociągów. A tutaj stoją jeszcze trzy pociągi. Nasz jeden i dwa pociągi sapiorów. Tak mówią, że co dzień idzie do Harbina z wojskiem dziewięć pociagów. A z powrotem, jak widzę powracają tylko próżne wagony wojskowe i sanitarne pociągi z rannymi. Jeśli wraca osobowy to także w nim jedzie pełno rannych. Jednym słowem, że zdrowy nikt nie powraca. Jeżeli powraca to albo ranny, albo chorował i zwolniony po chorobie. Ale powiadam, że okropnie dużo jedzie, jedni do domu, a drudzy do szpitali rosyjskich.

Donoszę Ci droga Kasiu, że tu gdzie jestem, to nazywają Syberia. Są tu straszne pustynie - góry i lasy i gdzie nie gdzie można zobaczyć budę Syberaka.

 

Domek tunguski

 

Prócz Syberaka i służby kolejowej, nikogo więcej nie ma. I to jeszcze ma się ciągnąć tysiąc wiorst aż mandżurskiej granicy. Bo są i miasta, ale to bardzo daleko jedno od drugiego i bardzo rzadko. Dzisiaj stanęliśmy w czystym lesie, nie ma żadnego sklepu, ani gdzie co kupić.

 

Jurta buriacka

 

Mieszka paru Syberaków, ale oni sami ledwo żyją (...) Już trzy dni przeszło jak żyję samą wodą, czyli herbatą i sołdackim chlebem. A może i dłużej przyjdzie nie jeść. Bo należy się obiad co dzień, ale punkt zborny od punktu daleko, pociągów idzie dużo, więc z tego powodu musimy handlować głodem, ale głodem, którego w moim życiu jeszcze nie doznałem. Oto przyniosła Syberaczka dzisiaj na sprzedaż parę pierożków pieczonych z kartoflami w środku. Wielkości jak wołowe oczy i powiada, że kosztuje para pięć kopiejek. Upiekła znów bochenek chleba, gdzieś w popiele, nawet był jeszcze surowy i powiada że funt kosztuje dziewięć kopiejek. A ten kawałek funtowy, gdy go zgnieść, to nie będzie większy jak funt żelazny. W ogóle wszystkie rzeczy są drogie. Słonina 50 kopiejek, a nawet 60 kop., cukier – funt 40 kopiejek. Nie dość, że drogo, to jeszcze nie ma. A tu wydają dziennie 17 kopiejek żołdu. Rób co chcesz. Jak w Rosji było taniej, to dawali obiad, a tu że drogo to podły kacap daje pieniądze.

Ale nie martw się droga Kasiu, staraj się jedynie, abyś nie miała taka jak ja. Spodziewam się że bracia będą na tyle dobrymi, że dopomogą ci w twojej biedzie. A ja już postaram się o to, abym wcześniej wrócił do domu. Pragnę bardzo abym mógł jak najprędzej przyjechać na miejsce, a potem do domu, tylko że nie sporo mi to idzie. Ale trudno. Nikt nie jest mi winien, że tu jestem dzisiaj. Ale nikt mnie tu nie przyprowadził, tylko moja lekkomyślność i moje pustki we łbie, których miałem za wiele. Przypominam sobie jak nieraz mówiłem ze bieda – mimo  że miałem dobrze i chleba było dużo – nie ma co robić, trzeba jechać na Kaukaz albo do Rosji. Wielka to bieda, jak (…) ma chleba za dużo i w zęby go kole i powiada, że ma źle – ciężko wtedy grzeszy taki człowiek. Dzisiaj bym nie powiedział, ze pojadę do Rosji. Dzisiaj dopiero mogę powiedzieć, że źle mam i przekonałem się, że bieda temu co nie widział ile…”

Miejscem napisania kolejnego listu będzie Harbin (dawniej Charbin), miasto - port nad rzeką Sungari w północno-wschodnich Chinach, stolica prowincji Heilongjiang. Zostało założone w 1898 roku przez inż. Adama Szydłowskiego, podczas budowy (1897 – 1903) Kolei Wschodniochińskiej.

 

                                                                                                               Marek Matlak